piątek, 10 styczeń 2020 12:57

Pożeganaliśmy wielkiego przyjaciela rzemiosła śp. ks. Antoniego Okrzesika

Prezes Janusz Kowalski z głębokim żalem przyjął informację o śmierci księdza Antoniego Okrzesika. Zmarł 4 stycznia o godz. 3 nad ranem w Domu Księży Chorych w Swoszowicach. W tym roku świętowałby 60-lecie wyświęcenia na księdza. Był wielkim przyjacielem rzemiosła, dobrym duchem ulicy Siennej, placu Mariackiego i Rynku Głównego.

7 stycznia w kościele św. Wojciecha o godz. 15 rozpoczął się różaniec przy trumnie śp. ks. Antoniego Okrzesika. O godzinie 16 rozpoczęła się w Bazylice Mariackiej msza święta żałobna za Antoniego Okrzesika. Kondukt żałobny zmierzający z kościoła św. Wojciecha witała sygnaturka Bazyliki Mariackiej, po trumnę wyszedł przed kościół archiprezbiter Bazyliki Mariackiej ks. inf. Dariusz Raś w pięknym historycznym żałobnym ornacie.

Mszę świętą koncelebrował ks. Stanisław kardynał Dziwisz z biskupem Janem Szkodoniem, infułatami Bronisławem Fidelusem i Dariuszem Rasiem. Było kilkudziesięciu księży z Krakowa z dziekanem ks. Grzegorzem Szewczykiem. Kardynałowi Dziwiszowi głos się załamał i łzy poleciały przy zapowiadaniu intencji tej liturgii. Rozpoczął: Antosiu... i wzruszenie zdławiło mu głos.

Piękne kazanie powiedział ks. inf. Dariusz Raś. Poniżej cały tekst tego kazania


8 stycznia, w środę odbył się pogrzeb ks. Antoniego Okrzesika w Żywcu. Uroczystość w konkatedrze żywieckiej była przepiękna. Mszę świętą koncelebrował ks. bp. Jan Zając z infułatami Bronisławem i Władysławem Fidelusami. Ksiądz Antoni Okrzesik został pochowany na miejscowym cmentarzu, w pięknym miejscu na samym szczycie tego cmentarza, w kwaterze 13.
Rodzina zaprosiła potem kapłanów i gości na obiad do zajazdu Dębina. W tym samym miejscu przed 10 lat odbyła się uroczystość z okazji 50-lecia kapłaństwa Antoniego Okrzesika.


Oto kazanie ks. inf. Dariusza Rasia:

Ta wiadomość dotarła do krakowian kilka dni temu. Po ciężkiej chorobie nowotworowej odszedł do wieczności, do domu Ojca niebieskiego, ks. Kanonik Antoni Okrzesik, wpisany jak rzadko kto w krajobraz Starego Miasta naszego Krakowa. Kapłan, rektor senior kościoła św. Wojciecha w Krakowie, przedtem wieloletni notariusz Sądu Metropolitalnego Archidiecezji Krakowskiej, wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego w Krakowie, a przez ostatnie lata spowiednik Mariacki. Był jednym z nas. I to przed trumną z jego doczesnymi szczątkami modlimy się dzisiaj, składamy Bogu ofiarę za życie człowieka i duchownego, którego znaliśmy i kochaliśmy. Dzieje się to wszystko przez Chrystusa, który wybrał i pobłogosławił ks. Antoniego już na chrzcie. Z Chrystusem, któremu służył w sutannie prawie 60 lat od święceń prezbiteratu, i w Chrystusie, który życie dał za ks. Antoniego i wezwał go po próbie choroby do siebie.

Nasz ks. Antoni przeżył lat wiele, licząc kalendarzowo 84. Wypłynął na głębię powołania. Pełnił z wiarą liczne funkcje we wspólnocie wierzących, wśród krakowian jednak wykonywał misję najdłużej, dlatego możemy z pewnością powiedzieć o nim: to był kapłan, który nie żył dla siebie! Żywy pomnik parafii Mariackiej, dowcipny, wrażliwy, cichy, pokorny, w jego oczach paliły się iskierki radosnego dobra. Pił na śniadanie miętę. Na Dzień Kobiet kupował wiadro tulipanów, aby je z uśmiechem rozdawać to tu, to tam, a odwiedzającym go szeroko otwierał lodówkę z czekoladą dla dzieci dodając: bierzcie ile chcecie. Jedna z ważnych osobistości miasta przed laty zaświadczyła mi dyskretnie: on nas tu wszystkich na tych starych uliczkach krakowskich trzyma, chodzi między nami, cicho porusza się pomiędzy straganami, sklepami, aptekami, kioskami i nam szczęści, błogosławi swoją prostą obecnością. No kochani, chciałbym sam usłyszeć kiedyś takie same słowa o sobie. Ale na to sobie potrzeba specjalnie zasłużyć! Być z ludźmi niepowierzchownie… On umiał rozmawiać z ludźmi jak nikt inny, współpracował umiejętnie z siostrami zakonnymi, odwiedzał systematycznie chorych, m.in. kapłanów — jak świadczą parafianie — ks. Bogdana Kolinka i ks. inf. Kazimierza Sudera. Dzisiaj w Krakowie i jutro w rodzinnym Żywcu żegnamy więc naszego księdza, księdza głębokiego duchem, który był człowiekiem pozbawionym egoizmu naszych czasów. Czynimy to ze łzami wzruszenia i chrześcijańskiej dumy. Bo ogarnia nas i wielki żal za zmarłym, i dziękczynienie za niego, który tak dobrze wypełnił darowany mu czas. Bóg dał mu wielki talent pracowitości, swoje obowiązki wykonywał prawie do końca i przeszedł do niebieskiego domu, gdzie go powitał jako duchowego brata św. Antoni, jego chrzcielny patron.

Jedna choćby medialna ilustracja pokory duchownego. Onego czasu stanął na Rynku Głównym tuż obok romańskiego kościoła św. Wojciecha  tzw. „szklany bunkier kawiarniany”. W Krakowie zawrzało. Mieszkańcy nie rozumieli, dlaczego władze pozwoliły, by w sercu miasta, przed kościołem św. Wojciecha, stała tak dziwna konstrukcja. Media się oburzały. Budowie pawilonu w roku 2010 był przeciwny również ks. rektor Antoni Okrzesik. Lecz jakże kulturalnie i pokornie to czynił. Powiedział wówczas prasie tylko tyle: Wystarczająco dużo jest restauracji i kawiarni w Rynku. Tej, tuż przy wejściu do św. Wojciecha w ogóle nie powinno się stawiać. Wyraził opinię, nie rzucał słowem jak kamieniem. Po paru miesiącach, po remoncie rynku szklany pawilon przecież zniknął. Ks. Antoni nie nosił w sobie urazy do kawoszy, ani oni do niego.

Wspomina go kolega rocznikowy, bp Kazimierz Górny z Rzeszowa: Do końca swojego ziemskiego życia był skromny, jednoznaczny, mało myślący o sobie — Sługa Boży. Prowadził prosty styl życia, przystępny jako człowiek dla każdego, nie znosił pyszałkowatości. Miał zrozumienie dla ludzi, zwłaszcza w ich różnych trudnych sytuacjach, szanował wolność osobistą każdego człowieka. Dodam za zgodą aktualnego ks. rektora Andrzeja z kościoła św. Wojciecha, że ks. Antoś mężnie znosił chorobę i chętnie poddawał się zaleceniom, cierpliwy, pracujący nad swoim charakterem aż do końca, nie skarżący się, współpracujący z lekarzami. Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie (Łk 12, 35).

Kiedy widziałem go ostatni raz w Swoszowicach, w domu księży, wyglądał pogodnie, leżał w pół śnie, jakby śpiący rycerz, jakby uśpiony mityczny Giewont, dumnie, zanurzony w modlitwie. Było to swoiste memento. Te dni odchodzenia śp. księdza Antoniego dla nas kapłanów i wszystkich znających go ludzi stały się swoistym przypomnieniem prawdy, że jesteśmy śmiertelni. Nasze życie ziemskie ma swój kres, ono do tego dojrzewa, ono się zmienia, ale się nie kończy, i gdy rozpadnie się dom doczesnej pielgrzymki, znajdziemy przygotowane w niebie wieczne mieszkanie (1. prefacja o zmarłych). Czy w to wierzymy? Czy rozumiemy tę naukę Jezusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego? Ksiądz Antoni nam ją cicho przypomina tu i teraz.

Ks. Okrzesik zostawił nam po sobie obfity, niepisany testament modlitwy, pobożności, więzi z Bogiem, skupienia na Eucharystii, solidnej i delikatnej zarazem spowiedzi penitentów, dbałości o sprawy niewidzialne, bardziej niż o te przyziemne. Taka była jego droga. Jeśli ktoś zapyta skąd on brał tę dobroć, to odpowiedzmy szczerze: z więzi duchowej z Bogiem, z medytacji życia jako daru z góry, z naśladowania Jezusa. Bo innych bogactw nie pozostawił wiele nasz kapłan. Kto odwiedzał go w mieszkaniu przy placu Mariackim to o tym wie. On za nas się modlił i nas to czyniło lepszymi w zagonieniu świata, a jemu zapewniło odporność na czas choroby i wspomogło na godzinę przejścia. W tym miejscu serdecznie dziękuję ks. dyrektorowi i siostrom Albertynkom, pielęgniarkom domu księży za doskonałą medyczną i chrześcijańską opiekę nad naszym ks. Kanonikiem przez ostatnie 20 dni. Był w Swoszowicach wśród swoich. To się czuło.

Śp. kapłan Antoni przeszedł do wieczności przez lata pełne prób, doświadczeń i sukcesów. Były to lata przedwojennej Polski, potem wojny i okupacji, komunistycznej PRL oraz nowej Polski. A on był przedziwnie wpisany w tłum ludzi. Jak dobry pasterz przebywał z owcami. Jego czas ziemski się zakończył, a my jeszcze swój czas dopisujemy w kalendarzach. Jego odejście nad ranem, między pierwszym piątkiem miesiąca a pierwszą sobotą stycznia roku 2020 pozostawia nam znaczące ślady prowadzące do nieba. Dlatego powtórzmy za św. Pawłem: Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi. Wszyscy przecież staniemy przed trybunałem Boga (Rz 14). Używając słów biskupa Kazimierza ze świadectwa, które przysłał niech będzie mi wolno powiedzieć ostatnie zdanie tego zamyślenia przez łzy: Drogi Księże Antoni — pamiętaj w domu naszego Ojca niebieskiego o nas, o nas kolegach, ale także o tych, których spotkałeś na drodze swojego życia. Amen.

/ks. inf. Dariusz Raś/
Kazanie wygłoszone podczas Mszy św. żałobnej śp. ks. Antoniego Okrzesika

  • internet20200107_144508-002
  • internet20200107_145213-008
  • internet20200107_145408-012
  • internet20200107_145417-014
  • internet20200107_150805-018
  • internet20200107_152615-019
  • internet20200107_154417-024
  • internet20200107_154857-025
  • internet20200107_154927-027
  • internet20200107_154953-029
  • internet20200107_154956-031
  • internet20200107_155304-032
  • internet20200107_165519-033
  • internet20200107_165828-037
  • internet20200107_165903-039
  • internet20200107_165909-040
  • internet20200107_165959-042
  • internet20200107_170100-047
  • internet20200107_170325-049
  • internet20200107_221437-055
  • internet20200108_122710-056
  • internet20200108_122842-057
  • internet20200108_130231-058
  • internet20200108_135841-061
  • internet20200108_135849-062
  • internet20200108_135909-063
  • internet20200108_140804-066
  • internet20200108_141206-069
  • internet20200108_141319-073
  • internet20200108_141324-074
  • internet20200108_141357-075
  • internet20200108_141407-076
  • internet20200108_141453-080
  • internet20200108_141611-083
  • internet20200108_142002-089
  • internet20200108_144428-096
  • internet20200108_144512-097
  • internet20200108_144515-098
  • internet20200108_144542-100
  • internet20200108_144601-101
  • internet20200108_144842-103
  • internet20200108_144846-104
Czytano 87 razy Ostatnio zmodyfikowano piątek, 10 styczeń 2020 13:28